środa, 14 grudnia 2016

Sponiewierana rocznica



Tak, mam na myśli wczorajszą 35-tą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Pierwotnie miałem napisać o związanych z tym wydarzeniem własnych doświadczeniach, jednak postanowiłem zaczekać i poobserwować jak też będzie obchodzona ta, było nie było, bardzo ważna dla nas Polaków data. I Bogu dzięki, że nie wziąłem się za pisanie wczoraj, bo dzisiaj mam już jasną ocenę naszego traktowania takich rocznic. Niestety, ta ocena to mniej niż mierna.
Okazuje się, że zależnie od politycznego zapotrzebowania, różne grupy społeczne (polityczne także) różnie interpretują tamte wydarzenia i w różny, często wrogi do siebie, sposób czczą bohaterów i „bohaterów” stanu wojennego. A przecież był to czas autentycznej międzyludzkiej solidarności, która – niestety – przez te 35 lat bardzo się rozmyła, rozpłynęła nie wiadomo gdzie, zanikła. Wtedy wszyscy – jedni oczywiście mniej, inni więcej – dostaliśmy po czterech literach, wszyscy (mam na myśli przeciętnych Kowalskich) jechaliśmy na jednym wózku i może dlatego więcej było wśród ludzi empatii, bliskości i życzliwości. A dzisiaj? Szkoda nawet gadać. I tylko żal, że wtedy potrafiliśmy być (w większości) naprawdę braćmi, a dzisiaj tak bardzo jesteśmy podzieleni. Żal, że przy takich okazjach, nie potrafimy zjednoczyć się i godnie uczcić choćby tylko tych, którzy w imię słusznej sprawy stracili zdrowie i życie. Licytujemy się teraz kto ma większe zasługi w obalaniu byłego ustroju, kto jest ważniejszy, kto miał gorzej, a kto siedział za przysłowiowym piecem. Po co? Czyż nie najważniejszym jest, że po latach zniewolenia oraz ideologicznego i fizycznego ucisku, odzyskaliśmy wolność – sumienia, słowa, a także tą polityczną i gospodarczą? Niszczymy to, co wtedy było najcenniejsze – międzyludzką solidarność. Naprawdę do niczego dobrego to nie doprowadzi.
A osobiste wspomnienia z wydarzeń stanu wojennego, z różnych względów, zachowam tylko dla siebie – tak na wszelki wypadek.     

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz