środa, 26 października 2016

Bieda z nędzą



W zasadzie nigdy tego nie czynię, jednak teraz postanowiłem zrobić wyjątek i zamieścić w Notesie felieton kogoś innego. Znajduje się on na internetowej stronie Informatora Brzeskiego i bardzo trafnie oddaje sedno sprawy, która mocno wzburzyła chyba wszystkich mieszkańców Czchowa. Jest jeszcze jeden ważny powód aby przeczytać to co poniżej, ale o tym na końcu.

Moralność Biedy
Nie widać końca żenującego konfliktu pomiędzy gminami Czchów i Limanowa, który zafundowali samorządowcy Limanowej pod przewodnictwem swojego włodarza burmistrza Władysława Biedy. Otóż, jak wiadomo, burmistrz Bieda postanowił rozwiązać problem romski problem w Limanowej w bardzo interesujący sposób, mianowicie…postanowił ich podrzucić sąsiedniej gminie Czchów. W tym celu nabył nieruchomość w Czchowie. Aby przyspieszyć to przesiedlanie się, burmistrz Bieda nie zawahał się wręcz prawie siłowo wypędzić Romów. Nie ma się co czarować, polityczna poprawność napełnia usta polityków i samorządowców komunałami, tyleż pięknymi co nieszczerymi. Tak naprawdę Romowie stanowią problem dla lokalnej społeczności i wszyscy by odetchnęli, gdyby się gdzieś wyprowadzili. Limanowianie chętnie by się ich pozbyli, ale nie mogą się dziwić, że dokładnie z tego samego powodu Czchowianie ich nie chcą u siebie. I żeby było jasne – nie chodzi o to że Romowie, to Romowie, tylko o ich sposób życia, który budzi obawy u sąsiadów. Nie ma co do tego mieszać wątku narodowościowego, bo to zupełnie inna sprawa. Wygląda na to, że burmistrz Władysław Bieda nie tylko nie czuje obciachu, ale rozzuchwalony dotychczasowymi wstępnymi orzeczeniami NSA, wręcz dalej brnie w konflikt i ponoć negocjuje zakup kolejnej nieruchomości na terenie Czchowa aby ją zasiedlić Romami. Wydaje się że samorządowcy są ludźmi poważnymi (a przynajmniej powinni takimi być). Na ogólnie na pojęcie „człowiek poważny” składa się również i to jak traktuje się innych ludzi. Obejmuje min. szacunek do innych ludzi, szacunek jednego samorządu do drugiego. Burmistrz Limanowej pokazał jaką jest osobowością i zasługuje na tyle szacunku ile sam go  ma dla innych. Dziwne, że radni Rady Miejskiej w Limanowej, gdzie zasiadają ludzie, wydawało by się, poważni – ojcowie i matki rodzin, poparli tak żenujące postępowanie swojego burmistrza i nie widzą, że się ośmieszają. Przewodniczącą Rady Miejskiej jest Pani Jolanta Juszkiewicz, z zawodu nauczycielka Wykształcenie wyższe zdobyła na Wydziale Nauk Humanistycznych Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie, uczy młodzież. No super! Co przekazuje swoim uczniom? Bądźcie cwaniakami, wykorzystujcie każdą sytuację żeby sobie życie ułatwić nawet kosztem innych ludzi? Pogratulować rodzicom takiej nauczycielki ich dzieci. Już teraz zdolni uczniowie powinni pani profesor Juszkiewicz narobić na wycieraczkę, a potem zadzwonić do drzwi i o papier poprosić (to jest tzw. szczyt chamstwa, jakby szanowna Pani nie wiedziała). W Radzie Miejskiej Limanowej ludzie wykształceni: nauczyciele, pracownicy administracji, były policjant itp. Nikt nie czuje obciachu, domagają się dla siebie uznania i szacunku. Można oczywiście brnąć w kruczki prawne. W ostateczności ta sprawa jakoś się będzie musiała skończyć i nie będzie to bynajmniej tak jak sobie to wyobrażają spryciule z limanowskiego magistratu. Nie będzie tak, ponieważ jest to zwyczajnie nieuczciwe, niegodne i jako takie w ostateczności zostanie napiętnowane. To nie jest sprawa wyłącznie przepisów prawnych, trzeba jeszcze pewnego minimum kultury, poszanowania dla dobrych obyczajów i zasad współżycia społecznego. W normalnych warunkach, zasady kultury człowiek wynosi z domu rodzinnego. Jak nie miał tyle szczęścia, to – jeżeli ma choć trochę inteligencji i potrafi obserwować otaczający go świat – zasad kulturalnego, a przynajmniej poprawnego postępowania uczy się od innych. Burmistrz Limanowej oraz radni Rady Miejskiej tej pięknej gminy, ani kultury nie wynieśli z domu, ani się jej w  szkołach nie nauczyli. Wielka szkoda że samorząd Limanowej daje taki przykład. Jak ludzie mają szanować prawo, czy zasady współżycia społecznego, kiedy widzą, że ich władze postępują w tak prymitywny sposób.  Można jeszcze zrozumieć, że osoby indywidualne uciekają się do różnych, nie zawsze etycznych zachowań, że stosują różnego rodzaju wytrychy określane potocznie jako „kruczki prawne”, ale jeżeli takie żałosne metody stosuje organ publiczny, to robi szkodę całej społeczności, bo uczy pogardy dla prawa i praworządności. Burmistrz i Rada Miejska w Limanowej pokazała, że cwaniactwo to nic złego, że należy wykorzystać każdą sposobność żeby sobie ułatwić życie, nawet jeżeli  – dosadnie mówiąc – miałoby to oznaczać zrobienie drugiemu zwykłego świństwa. Ważne, żeby paragrafy nie zostały naruszone. Na dłuższą metę nie da się kierować tak egoistycznymi zasadami. Kiedyś do burmistrza Władysława Biedy, przewodniczącej Rady Miejskiej Jolanty Juszkiewicz i pozostałych radnych wróci to, co robią innym i oby stało się to jak najszybciej.  Ludzie patrzą i oceniają. Każdy ma w sobie jakieś wewnętrzne poczucie sprawiedliwości. To taki naturalny kompas. Można nie znać prawa, ale każdy mniej więcej czuje, że jakieś postępowanie jest niewłaściwe. Może i nie przekracza  takiego czy innego paragrafu, ale nie jest właściwe i człowiek przyzwoity tak nie postępuje. Patrzą i oceniają też przedstawiciele innych samorządów. Limanowa bardzo wiele straciła w oczach innych, bo tak poważny samorząd się nie zachowuje. Sąsiedzi wam nigdy nic złego nie zrobili i życia wam nie utrudniają, więc dlaczego Wy się tak zachowujecie? A tymczasem sprawa toczy się dalej, aby kiedyś ktoś miał bogaty materiał do napisania doktoratu z socjologii na temat prymitywnego cwaniactwa jako sposobu na załatwienie swoich trudnych spraw kosztem innych.       
Jan Waresiak
Dodatkowego smaczku całej tej sprawie dodaje osoba przewodniczącej limanowskiej Rady Miejskiej. Otóż  jest to… czchowianka z pochodzenia! Jej panieńskie nazwisko brzmi (można to sprawdzić w oświadczeniach majątkowych radnych Limanowej) Helak.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz