niedziela, 5 października 2014

Kilka słów po „Miarka się przebrała”



Nie sposób nie napisać o paru wnioskach, jakie nasuwają się po zamieszczonym niżej wpisie. Główny to taki, że moje spostrzeżenia były jednak trafne skoro opinię jaką wyraziłem podziela nadspodziewanie dużo osób. Ci co znają zasady na jakich prowadzi się blogi, wiedzą, iż moderator ma możliwość obserwowania ilości odczytów każdego z wpisów oraz reakcji na nie czytających.
Ma też możliwość  zatwierdzania do publikacji (bądź nie) komentarzy ale już bez możliwości ingerencji w ich treść. Chodzi po prostu o to aby nie dopuścić do publikacji sformułowań wulgarnych, obraźliwych lub kłamliwych. No i o tym właśnie chciałbym powiedzieć. O ile – jak już wspominałem – komentarzy zgadzających się z moją opinią było naprawdę wiele, to jednak nie wszystkie „ujrzały światło dzienne”, z prostego powodu: były zbyt dosadnie wyrażone. Dziękuję za nie, ale też i proszę, wyrażajcie się na przyszłość bardziej oględnie – nie wszyscy czytający mają ukończone 18 lat. ;) Druga, nie mniej ważna, rzecz to sprawa pewnej ludzkiej przywary, która objawia się tym, że coraz więcej jest ludzi uważających, iż znają się na wszystkim i zawsze mają rację. Ja uważam i często to powtarzam, że należy słuchać wszelkich opinii, bo nawet najgłupszy, przez pomyłkę, może coś mądrego podpowiedzieć. Gdyby redakcja wcześniej zapytała o opinię na temat tej nieszczęsnej okładki, uniknęła by zapewne całego zamieszania i niemałej awantury. A przypomnieć muszę, że ja napisałem o tym dopiero w poniedziałek, podczas gdy o najnowszym numerze "CzCz" głośno było już od piątku. Trzecia sprawa to odwaga. O ile dość odważnie i szczerze potrafimy wyrażać swoje zdanie w komentarzach do opublikowanych już treści, tak chyba boimy się jeszcze powiedzieć to zainteresowanym w oczy, a za to, proszę mi wierzyć, nie rozstrzeliwują. Gorzej, jeśli ktoś „gra na dwa fronty”, z jednej strony zgadza się z krytycznymi uwagami, a z drugiej przymila krytykowanym. Znając życie, nie wątpię, iż takie przypadki też się zdarzają. Sumując, z satysfakcją stwierdzić muszę, iż pomijając wszystkie z „Czasem Czchowa” związane kontrowersje, zależy nam na jak najlepszej jego formie, bo jest po prostu nasz, czchowski. Świadczą o tym zainteresowanie i wszystkie – także tutaj – wyrażane opinie.   

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz